ukryta moc prawdziwej pokory

Święty Tomasz z Akwinu definiuje pokorę chrześcijańską jako nadprzyrodzone usposobienie, dzięki, któremu chętnie i sprawnie kłaniamy się przed Bogiem i przed tym wszystkim, co jest boskiego w bliźnim. to pozytywny stan duszy, bez którego najbardziej uniżone zachowanie i najpokorniejsze słowa będą brzmieć fałszywie.

Zwykliśmy na pokorę patrzeć przez pryzmat naszej grzesznej natury. Grzech sprawia, że człowiek powinien być w każdej chwili gotowy do przyjęcia upokorzeń które na niego spadają (i zawsze są mniejsze niż mu się należą). Ale tak rozumiana pokora nie może się przecież odnosić do Pana Jezusa i Jego Matki,. A przecież sam Pan Jezus zachęcał nas do naśladowania swojej pokory, a Matka Boża w Magnificat również wspomniała o swojej pokorze. Kiedy jednak zrozumiemy czym prawdziwie jest pokora to stanie się jasne jak bardzo pokorny był sam Jezus, Jego Matka i po nich całe rzesze świętych. Istotą pokory jest bowiem skłonność do podporządkowywania się Bogu we wszystkich naszych dążeniach.

Zdaniem św. Tomasza pokora jest czułością na Boga i na wszystko co Bożego jest na świecie. Sprawia ona że człowiek inaczej ocenia swoje dążenia do własnej wielkości duchowej; Nie wyrzeka się ich całkowicie, bo byłoby to małodusznością, ale podporządkowuje wszystko wielkości Boga i umie dostrzegać tę Bożą wielkość w stworzeniach. Pokora czyni człowieka zdolnym do odczuwania Boga wszędzie, do szukania Go w każdym człowieku. Pierwszym przedmiotem pokory jest zawsze wielkość Boża, pragnienie unicestwienia w sobie tego wszystkiego co nie jest Bożego pochodzenia: zła, grzechu, braków i niedostatków, które są naszym własnym dziełem. Dalej pokora rozciąga się na bliźniego, który odzwierciedla w sobie w jakimś stopniu nieskończone doskonałości Boże. Wobec drugiego człowieka pokora podporządkowuje wszystko co w nas jest „naszego” temu co w nim jest Bożego. Nie jest oczywiście pokorą skłanianie się przed ujemnymi cechami bliźniego, nawet jeśli występują pod pozorami wielkości, potęgi i mocy tego świata. W takim wypadku mamy do czynienia z uniżonością a nie z pokorą.

Pokorny człowiek szuka tego co dobre i piękne w bliźnim, tego co zasługuje w nim na pochwałę. Nawet w najgorszym z pozoru człowieku można dostrzec jakiś pierwiastek Boży, przed którym z radością można schylić głowę. Pokorny człowiek korzysta z każdej okazji aby kogoś pochwalić i wyrazić uznanie, a karcenie czy upominanie są dla niego wyjątkowo przykre. Ci którzy znają takiego człowieka potrafią dobrze przyjmować naganę z jego ust, bo wiedzą że nie sprawia mu ona przyjemności. Taką cechę miało wielu świętych, którzy z racji swoich obowiązków byli przełożonymi w zakonach.

Skłonność do pychy przejawia się natomiast w łatwości potępiania i ganienia innych ludzi. Najpierw spostrzegamy w bliźnich to co w nich złe lub brzydkie, co zasługuje na naganę. Mechanizm jest prosty. Dzięki takiemu widzeniu bliźniego, my sami możemy uznać się wyższymi, lepszymi, poprawić swoje poczucie wartości, a tym samym swoje samopoczucie. Człowiek pyszny nawet gdy kogoś chwali robi to z niechęcią, bo każda pochwała jest odczuwana jako uniżenie jako uznanie czyjejś wyższości. To dla pysznego człowieka jest nie do przyjęcia i stanowi podstawę zawiści. Każde dobro w drugim człowieku jest wtedy postrzegane jako umniejszenie własnej wartości.

Tu tkwi sekret cudownego oddziaływania świętych na otaczających ich ludzi. Głębokie zjednoczenie się z Bogiem sprawia to całkowite podporządkowanie się Jego woli, które jest właśnie istotą pokory. Święci umieli odnajdywać pierwiastki dobra w najgorszych nawet grzesznikach. Na tym polega ukryta moc prawdziwej pokory.

Na podstawie „Pokora i jej rola w stosunkach międzynarodowych” Jacek Woroniecki OP w „Szkoła Chrystusowa” VIII 1934