Co robić, gdy mąż lub żona nie chce już ratować małżeństwa i żąda rozwodu?
Czy gdy sytuacja jest już na ostrzu noża, możemy coś jeszcze zdziałać? Te trudne pytania pojawiają się w sytuacji, gdy mąż lub żona podejmuje dramatyczną decyzję o tym, że nie chce dłużej trwać w związku małżeńskim. Dla osoby wierzącej jest to dodatkowy cios – w końcu ślubowaliście przed Bogiem miłość aż po grób i zawarliście nierozerwalny sakrament. W jaki sposób więc osoba wierząca może działać w kierunku ratowania małżeństwa, gdy małżonek jest przeciwko? Zobacz, co możesz zrobić, gdy znalazłeś lub znalazłaś się w podobnej sytuacji.
Po pierwsze – szczera rozmowa: spróbuj zrozumieć dlaczego twój małżonek chce odejść?
Jeśli rozmowa wciąż jest możliwa, to pierwsza rzecz, którą powinniście zrobić. Zapytaj małżonka: dlaczego chce wziąć rozwód, co czuje, czy naprawdę nie widzi innego rozwiązania i czy jest coś, co moglibyście wspólnie zmienić, żeby poprawić sytuację. Czasami w natłoku codziennych spraw brakuje chwili, żeby usiąść i porozmawiać, wysłuchać drugą osobę, zrozumieć jej uczucia i jej tok myślenia. Decyzja o rozwodzie nie zawsze bywa przemyślana. Często jest efektem silnych emocji lub wypalenia czy znużenia w życiu codziennym. Jeśli uda wam się szczerze porozmawiać, spróbujcie znaleźć źródło tej decyzji i, gdy to wciąż możliwe, umówcie się, że dacie sobie więcej czasu i małymi krokami spróbujcie wprowadzać zmiany.
Zadaj sobie pytanie – co Ty możesz zrobić?
Rozwód rzadko jest winą w stu procentach jednej osoby, ponieważ nad relacją pracuje się wspólnie. Jeśli w trakcie rozmowy lub kłótni małżonek miał wobec Ciebie zarzuty, zastanów się, czy mają one podstawy? Pamiętaj, że zwłaszcza w silnych emocjach, często padają słowa, które wyolbrzymiają sytuacje, ale nawet one mogą i często mają w sobie ziarno prawdy. Ważnym elementem jest autorefleksja – zastanowienie się nad sobą i swoim zachowaniem, ponieważ to na to masz największy wpływ. Gdy dostrzeżesz swoje błędy, przyznasz się do nich i przeprosisz jako pierwszy/a, możesz otworzyć nową szansę na dialog.
Co robić, gdy rozmowa nie działa i małżonek wciąż naciska na rozwód?
W przypadku, gdy spokojna rozmowa zawiedzie – nie naciskaj. Chociaż to bywa trudne – zbyt duży nacisk na coś, może przynieść tylko odwrotny skutek. Dużym wsparciem w tym okresie jest modlitwa. Nawet, a może szczególnie wtedy, gdy sytuacja wygląda na beznadziejną, zawierzenie swoich problemów Bogu i prośba o pomoc może być nieocenionym wsparciem. Oprócz tego spróbuj pomyśleć też o sobie – o swoich potrzebach, o swoim stanie emocjonalnym. Na spokojnie oceń, czy jest jeszcze coś, co możesz zrobić.
Praca nad sobą i praca nad relacją
Nie czekaj na to, aż małżonek się zmieni. Nieustannie pracuj nad sobą i nad waszą relacją, nawet wtedy, gdy wydaje się, że nie ma już nad czym pracować. Twoja postawa może stać się dobrym przykładem i impulsem do zmiany twojego małżonka. Nawet jeśli mimo całej pracy z twojej strony i tak ziści się najgorszy scenariusz, będziesz wiedzieć, że ze swojej strony zrobiłaś/eś co mogłaś/eś. Nie traktuj tego wówczas jak przegranej – był to okres twojego wzrostu i starałeś/aś się ratować małżeństwo. Niestety, nawet z najlepszymi chęciami, nie wszystko zależy od nas.
Co z dziećmi, gdy jedno z rodziców chce rozwodu?
Dobro dzieci może stać się jednym z argumentów za tym, żeby zawalczyć o małżeństwo. Dla najmłodszych rozwód rodziców jest czymś niezrozumiałym i bolesnym – często źródłem traumy, której skutki odczuwać będą jako dorośli ludzie. Na etapie rozmów i negocjacji między małżonkami, zwłaszcza gdy w grę wchodzą silne emocje, najważniejsze jest, aby nie wikłać w konflikt dzieci, które często nie rozumieją nawet, dlaczego rodzice się kłócą. Dziecko nie może stać się dla żadnego z was narzędziem w tej trudnej sytuacji. Jest to tylko i wyłącznie Wasz konflikt, a próby posługiwania się dzieckiem, nawet jeśli cel jest dobry i jest nim ratowanie małżeństwa, mogą się skończyć dla dziecka tragicznie – poczuciem winy, poczuciem odpowiedzialności za Wasz związek i porażki, jeśli dojdzie do rozwodu. Dla dziecka już samo rozstanie będzie źródłem negatywnych emocji.
Sprawa w sądzie nie musi oznaczać końca
Nawet gdy sprawa trafi do sądu, nie oznacza to, że wszystko stracone. Sprawy rozwodowe potrafią trwać miesiącami, a w skomplikowanych sytuacjach nawet i dwa lata. Jeśli w trakcie rozprawy nie wyrazisz zgody na rozwód, masz szansę wydłużyć postępowanie sądowe, zwłaszcza, gdy udowodnisz, że nie doszło do całkowitego rozpadu pożycia małżeńskiego w wymiarze fizycznym, emocjonalnym lub ekonomicznym. W przypadku, gdy jedna ze stron nie chce brać rozwodu, sąd często proponuje mediacje. Nawet jeśli do mediacji nie dojdzie, to okres pomiędzy pierwszą i ostatnią rozprawą rozwodową jest czasem, w którym wciąż możesz działać i wciąż mieć nadzieję na to, że małżonek zmieni zdanie i postanowi podjąć próbę ratowania małżeństwa.
Co dalej? Co robić, gdy nic nie pomaga?
Jeśli masz wrażenie, że sytuacja Cię przerasta, warto poszukać pomocy z zewnątrz. Czasem spojrzenie z boku kogoś, kto ma doświadczenie i wiedzę, może okazać się pomocne. Pamiętaj żeby, szukając specjalisty, upewnić się, że podziela on Twoje wartości i również uznaje nierozerwalność małżeństwa. Niestety bardzo często psychologowie i terapeuci par stoją na stanowisku, że człowiek może być szczęśliwszy dzięki rozwodowi i starają się namawiać pary do rozstania dla ich własnego „dobra”. Dlatego dla katolika tak bardzo ważne jest upewnienie się już na początku współpracy, że specjalista podziela jego wartości, ponieważ nasza, katolicka, definicja dobra diametralnie różni się od tej przedstawianej przez świeckich terapeutów.
Ten artykuł to zbiór ogólnych porad. Warto jednak pamiętać, że każda sytuacja jest inna i do każdej należy podejść indywidualnie. Jeśli potrzebujesz pomocy i wsparcia w ratowaniu swojego małżeństwa, zapraszamy na stronę naszej poradni online, gdzie dobrą radą wesprą Cię katoliccy specjaliści – prawnicy oraz psychologowie – psychologkatolicki.pl


